Kuba Kwaśny
Moim zdaniem Wróć do listy artykułów

Szlachetne zdrowie ... czyli krótka polemika z Prezydentem Tarnowa nt. służby zdrowia

„Szlachetne zdrowie czyli…

krótka polemika do tekstu Pana Prezydenta nt. służby zdrowia”

 

                Już na wstępie Pan Prezydent zadaje sobie, a tak naprawdę nam wszystkim, pytanie: Czy jesteśmy zadowoleni z funkcjonowania służby zdrowia w Tarnowie? Gdyby tak zapytać kogokolwiek na ulicy, lub w kolejce przed rejestracją – z pewnością odpowiedź padłaby negatywna. Ale to akurat jest już problem Ministra Arłukowicza, a nie Prezydenta Ścigały. Niestety w rozdawanej po mieście gazecie „Tarnów.PL” jak również na stronach internetowych miasta w ankiecie nt. służby zdrowia w… Tarnowie, pada właśnie takie pytanie. Odpowiedź nie będzie miarodajna, a tym samym wyniki ankiety prawdziwe – gdyż na tak zadane pytanie, w dużej części będą padały odpowiedzi o ogólne wrażenie nt. służby zdrowia, a to wiemy jest fatalne. A przecież chodzi nam o Tarnów, w którym jak Pan Prezydent wyliczył, a ja się w pełni zgadzam, poziom jakości świadczonych usług stale wzrasta.

                Na temat tej nieszczęsnej ankiety, należy wskazać również na inne pytania, które sugerują odpowiedź, np.: Czy system opieki zdrowotnej w Tarnowie wymaga zmian? - Jak w całej Polsce tak i u nas pewnie tak! Dodatkowo brak podstawowych elementów każdej ankiety – takich jak chociażby metryczka, z miejsca dyskwalifikuje tego typu badanie, w sensie praktycznym i metodologicznym. Niestety, miastu najprawdopodobniej nie zależy na wynikach, bo z góry wie co zrobi. Ankietą jednak zamydli trochę opinię publiczną, pokazując, że przecież społeczeństwo się wypowiedziało.

                Idąc dalej, bo przecież, chodzi tu nie o ankietę, a o … komercjalizację służby zdrowia w Tarnowie, a dokładniej mówiąc trzech ostatnich PUBLICZNYCH, placówek medycznych : Szpitala im. E. Szczeklika, Zespołu Przychodni Specjalistycznych oraz Mościckiego Centrum Medycznego. Tylko te trzy placówki, jak przypomniał Pan Prezydent, należą do miasta – pozostałe w których się leczymy, są w rękach prywatnych.

Ciężko się nie zgodzić ze słowami Prezydenta, że: „Obowiązkiem samorządu jest tworzenie sprzyjających warunków do funkcjonowania placówek medycznych. Ale to nie samorządy ustalają reguły gry. Nie my płacimy za opiekę zdrowotną, nie my decydujemy o tym na co przeznaczane są pieniądze, również nie my negocjujemy kontrakty z NFZ. To nie my stanowimy prawo, i to nie my otworzyliśmy na oścież nasz rynek dla komercyjnej medycyny. Pomimo tak wielu ograniczeń – nasze publiczne przychodnie i szpital radzą sobie dobrze.”

                Ale skoro radzą sobie dobrze, skoro nie przynoszą strat, skoro się rozwijają i modernizują, to po co Pan Prezydent chce je przekształcać w spółki prawa handlowego? Bo jeszcze o prywatyzacji nie mówi ani słowa?!

1.       Dlaczego Pan Prezydent chce tworzyć w każdym z tych trzech jednostek – zarządy i rady nadzorcze?

2.       Dlaczego Pan Prezydent chce aby nowopowstałe spółki płaciły podatek CIT od dochodów  z naszego leczenia?

Te i inne pytania pojawiają się gdy słyszę słowo komercjalizacja. Czy zdrowie – powinno być poddane grze rynkowej? W pewnym sensie już jest. I wystarczy! Zdrowie to nie towar, a szpital nie jest fabryką do zarabiania pieniędzy. Prywatny kapitał Panie Prezydencie nigdy nie otworzy niedochodowego oddziału… np. onkologii. Powstają kliniki hemodynamiki, położnicze, itp. W tych dziedzinach za które NFZ dobrze płaci. To się opłaca. Rachunek ekonomiczny pozwala na takie inwestycje. A co z tymi, które nie dadzą spółce zarobić? Zgodnie z zasadami ekonomii nierentowne oddziały należałoby zamknąć! Tylko co wtedy zrobić z pacjentami?

        Nie jestem wrogiem komercjalizacji i zmian w służbie zdrowia. Wręcz przeciwnie! Widzę jak wiele jest jeszcze do zrobienia. Ale w chwili w której się znajdujemy – projekt komercjalizacji pomyślany jest dla zadłużonych podmiotów – nasze nic z przekształcenia w spółki prawa handlowego nie dostaną, żadnej rekompensaty z budżetu państwa, żadnego umorzenia długów.

        Cała ustawa dot. komercjalizacji publicznych zakładów opieki zdrowotnej nie ma służyć poprawie jakości świadczonych usług, nie ma służyć polepszeniu zasad funkcjonowania szpitali (widać na przykładzie tych już skomercjalizowanych, że znaczna ich część nadal ma kłopoty). Rząd stworzył tę ustawę tylko po to by pozbyć się zadłużonych szpitali z sektora finansów publicznych. Innymi słowy – zadłużenie szpitala, który jest spółką, nie liczy się do tego magicznego progu 60% PKB. Dzięki temu Minister Rostowski zamiast reformować kraj, nadal może uprawiać kreatywną księgowość z naszym zadłużeniem.

        Dlatego jeżeli nie ma tzw. „marchewki”, i wątpliwe jest aby wpływy z prywatnego lecznictwa, pokryły koszty przekształcenia, a co najważniejsze – konieczności odprowadzania podatku CIT do budżetu państwa, nieuprawnione są huraoptymistyczne słowa Pana Prezydenta, że: „pracownicy służby zdrowia wreszcie będą mieli szansę na godziwe zarobki, a mieszkańcy opiekę zdrowotną na wyciągnięcie ręki.” Chyba, że Pan Prezydent z ul. Mickiewicza 2 weźmie się jeszcze za reformę NFZ. Bo tam leży problem.

 

R@dny OnLine
Marcin Kwaśny
www.tomaszgebarowski.pl
www.agora.tarnow.pl
Akcja Pajacyk
www.tarnow.pl
www.fmstarnow.com
www.mrmtarnow.ovh.org
Krytyka Polityczna
www.filipbianche.pl
www.marcinzarod.pl